W świecie SEO zbyt często skupiamy się na widoczności, słowach kluczowych i treściach, zapominając o czymś znacznie bardziej fundamentalnym: zdolności Google do efektywnego poruszania się po stronie. Tymczasem to właśnie crawling – a nie ranking – coraz częściej staje się wąskim gardłem dużych i średnich serwisów.
Google w swoim wewnętrznym podsumowaniu problemów z crawlingiem jasno wskazuje jedno: większość zasobów robota wyszukiwarki marnuje się nie na treści, lecz na URL-e, które nigdy nie powinny istnieć.
To nie są błędy „techniczne” w klasycznym sensie. To błędy architektury informacji.
Crawl waste – czym jest naprawdę (i dlaczego to poważniejszy problem, niż myślisz)
Crawl waste to sytuacja, w której robot Google:
- indeksuje lub próbuje indeksować ogromne ilości zbędnych adresów URL,
- traci budżet crawl na strony bez wartości,
- nie dociera na czas do kluczowych podstron,
- a przy okazji obciąża serwer i spowalnia cały serwis.
Problem polega na tym, że Google nie potrafi od razu ocenić, czy dana przestrzeń URL-i jest sensowna.
Jak zauważył Gary Illyes w podcaście Search Off the Record:
Robot musi najpierw przetestować dużą część przestrzeni URL, zanim zorientuje się, że prowadzi ona donikąd.
A kiedy już to zrozumie – szkody są często nieodwracalne.
To oznacza jedno: jeśli pozwolisz Google wejść do labiryntu URL-i, to nie licz, że samo znajdzie wyjście.
75% problemów crawl – jeden wspólny mianownik: parametry
Analiza Google pokazuje, że zdecydowana większość problemów z crawlingiem pochodzi z mechanizmów, które miały „pomagać użytkownikom”, a w praktyce zabiły kontrolę nad strukturą strony.
1. Nawigacja fasetowa – największy generator chaosu (ok. 50%)
Najczęściej spotykana na:
- sklepach internetowych,
- portalach ogłoszeniowych,
- serwisach z katalogami produktów lub ofert.
Filtry typu:
- kolor,
- rozmiar,
- cena,
- marka,
- dostępność,
- lokalizacja,
…tworzą niemal nieskończoną liczbę kombinacji URL.
Dla użytkownika to wciąż „ta sama lista produktów”.
Dla Google – miliony unikalnych adresów, z których każdy wygląda jak nowa strona.
Efekt?
- crawl budget spalony,
- kanibalizacja,
- chaos w canonicalach,
- opóźniona indeksacja kluczowych podstron.
2. Action parameters – URL-e, które coś robią zamiast coś pokazywać (ok. 25%)
To jeden z najbardziej niedocenianych problemów.
Action parameters to parametry w URL, które:
- sortują,
- zmieniają widok,
- dodają coś do koszyka,
- zapisują stan użytkownika,
- wywołują akcję zamiast zmiany treści.
Z perspektywy Google:
- URL istnieje,
- zwraca kod 200,
- wygląda jak strona.
Ale nie wnosi żadnej wartości indeksacyjnej.
To idealna pułapka:
- robot wchodzi,
- odkrywa kolejne warianty,
- nie widzi końca.
3. Parametry nieistotne – tracking jako sabotaż SEO (ok. 10%)
UTM-y, session ID, parametry kampanii, identyfikatory użytkowników.
Same w sobie nie są problemem – problemem jest brak kontroli:
- brak canonicali,
- brak blokady w robots.txt,
- brak obsługi w Search Console.
W efekcie:
- ta sama strona funkcjonuje pod dziesiątkami adresów,
- Google musi zgadywać, która wersja jest „prawdziwa”.
4. Wtyczki i widgety – niewidzialni sabotażyści (ok. 5%)
Częsty problem w:
- WordPressie,
- systemach CMS,
- integracjach zewnętrznych.
Niektóre pluginy:
- generują własne URL-e,
- doklejają parametry,
- tworzą pętle linków wewnętrznych.
I robią to bez wiedzy właściciela strony.
5. „Dziwne rzeczy” – przypadki brzegowe (ok. 2%)
Podwójnie kodowane URL-e, błędne przekierowania, niestandardowe formaty adresów.
Rzadkie – ale jeśli wystąpią, potrafią całkowicie sparaliżować crawling.
Dlaczego to ma dziś większe znaczenie niż kiedykolwiek wcześniej
W 2025 roku Google:
- nie zwiększa crawl budgetu w nieskończoność,
- coraz ostrzej selekcjonuje, co jest warte zasobów,
- szybciej „odpuszcza” problematyczne serwisy.
Jeśli robot utknie:
- nowe treści indeksują się wolniej,
- zmiany SEO wchodzą z opóźnieniem,
- serwis zaczyna tracić widoczność bez „widocznej przyczyny”.
To nie jest kara.
To techniczna konsekwencja złej architektury URL.
Wniosek: SEO zaczyna się przed treścią
Czysta struktura URL:
- bez pułapek,
- bez nieskończonych kombinacji,
- z jasno zdefiniowaną hierarchią,
to dziś warunek konieczny, a nie „nice to have”.
Jeżeli Google nie potrafi sprawnie poruszać się po Twojej stronie, to żadne treści, linki ani AI-SEO nie uratują widoczności.
